Przez 2 tygodnie w naszej szkole mogliśmy oglądać wystawę IPN pt. ”Zbrodnia katyńska 1940, zagłada polskich elit”. Wystawa jest częścią szerszego ”Projektu katyńskiego”, w ramach którego odbyło się koło historyczne poświęcone tej tematyce, uczniowie zobaczyli również w kinie film pt. ”Pojedynek”, który ogniskuje wokół tematu zbrodni na polskich oficerach, a także wzięli udział w wykładzie przeprowadzonym przez pracownika IPN a poświęconym archeologicznym aspektom katyńskiego mordu.
Zbrodnia katyńska to zbiorcza, symboliczna nazwa odnosząca się do zamordowania wiosną 1940 r. około 22 tys. Polaków w kilku miejscach na terenie Związku Radzieckiego. Wśród tej liczby było prawie 15 tys. oficerów Wojska Polskiego i Policji Państwowej. Decyzję podjęły najwyższe władze ZSRS na mocy tajnej uchwały Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 r. Jedna z plansz wystawy pokazywała wspomniany dokument, na którym był podpis m.in. Stalina, Mołotowa, Woroszyłowa, Mikojana. Likwidację oficerów rekomendował szef NKWD Ławrentij Beria. Zbrodni dokonało NKWD, zabijając swe ofiary tuż nad dołami śmierci lub w budynkach więzień. Zabici to przedstawiciele polskich elit, cześć z nich jako oficerowie rezerwy była w życiu cywilnym prawnikami, profesorami, lekarzami, nauczycielami, przedsiębiorcami itp. Na jednej z plansz znajdowały się nazwiska i zdjęcia kilkorga z nich, w tym jedynej kobiety, podporucznika lotnictwa Janiny Lewandowskiej. Warto nadmienić, że wśród zabitych byli również oficerowie z chełmińskich przedwojennych pułków Wojska Polskiego. Wiosną 1943 r. Niemcy ujawnili tę zbrodnię, a celem ich propagandy było wbicie klina między Stalina a Anglosasów. Do rozejścia się dróg aliantów jednak nie doszło, Anglicy i Amerykanie nabrali wody w usta, ponieważ ZSRS dźwigający na swych barkach ciężar wojny w Europie był im potrzeby do walki z Hitlerem. Na planszy pt. Portrety katów, można było również zobaczyć morderców z NKWD, którzy zabijali polskich oficerów wiosną 1940 r. Po wojnie, w PRL-u Katyń był tematem tabu lub kłamstw na temat sprawstwa niemieckiego, i choć wielu Polaków znało prawdę o tym kto pociągał za spust nad dołami śmierci, to jednak dopiero w kwietniu 1990 r. Rosjanie przyznali się do tej zbrodni. Państwo polskie nie zapomniało o swych żołnierzach, policjantach i cywilach i każdego z nich opatrzyło na drogę z imienia i nazwiska, zgodnie z chrześcijańską tradycją, o czym świadczą pomniki i pamięć pokoleń. Na koniec należy nadmienić, że nikt, nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności za dokonanie tego mordu. Piotr Sołtysiak








